|
|
|||
…. decyzja o pacyfikacji „Wujka” zapadła na naradzie WKO, która odbyła się 15 grudnia o godz. 19. w Urzędzie Wojewódzkim. Posiedzenie Sztabu w sprawie tzw. odblokowania kopalni „Wujek” płk Jerzy Gruba(KW MO) zwołał o godz. 22.00 w Komendzie Wojewódzkiej MO w Katowicach. O godzinie 23. w tym samym miejscu odbyła się narada z przedstawicielami wojska., które reprezentował płk J. Bielecki oraz Dowódca 25 Pułku Zmechanizowanego w Opolu mjr Z. Pytko ze swoim zastępcą mjr. K. Kostoszem i oficerem kontrwywiadu kpt. R. Kręgielem. W zgodnej ocenie oficerów wojska narada nie była przygotowana ani organizacyjnie ani merytorycznie. Nie dysponowano nawet mapą sytuacyjną, a prowadzący ją płk Okrutny(KW MO) wychodził co jakiś czas, by konsultować kolejne decyzje. Działania w rejonie bramy kolejowej rozpoczęły się od wykonania wyłomu w murze, przez który wjechały trzy czołgi oraz kilka Bojowych Wozów Piechoty. W ślad za nimi postępowali funkcjonariusze 1 kompani operacyjnej BCP ( Bataliony Centralnego Podporządkowania ZOMO) wspomagani przez kompanie tzw. oficerskie z KW MO i ORMO. Kierując się drogą w stronę budynku warsztatu mechanicznego, jeden z czołgów najechał na barykadę i zawisł na niej. Wykorzystując zamieszanie w szeregach milicji, górnicy przystąpili do kontrataku. Siły milicyjne zostały zmuszone do odwrotu, w trakcie którego trzech funkcjonariuszy wpadło w ręce górników. Strajkujący górnicy cofali się przed atakami wozów pancernych i postępujących za nimi milicjantów, a następnie posuwali się naprzód, w momencie gdy siły pacyfikacyjne wycofywały się. Milicjanci wkraczający na teren kopalni wyposażeni byli w kaski z przyłbicami, okulary ochronne, maski przeciwgazowe i długie pałki (75 cm). Jedna trzecia z nich posiadała plastikowe tarcze. Każdy funkcjonariusz posiadał paczkę ręcznych granatów łzawiących. Na każdą drużynę przypadała jedna wyrzutnia gazów. Stojący naprzeciwko zomowców górnicy uzbrojeni byli w długie piki, łańcuchy, siekiery lub style. Starcia polegały jednak przede wszystkim na wzajemnym obrzucaniu się petardami z gazem, cegłami, nakrętkami lub elementami palenisk. Z budynku kotłowni górnicy zrzucali na atakujących zomowców ciężkie przedmioty, zmuszając ich wielokrotnie do wycofania się. Po pewnym czasie zomowcy zaczęli powracać przez wyłom na zewnątrz kopalni. Najpierw pojawili się ci najbardziej pokiereszowani, bez kasków, pał i tarcz. Widać było, że mocno musieli oberwać, że górnicy się bronili. Musieli być wściekli. Po nieudanych próbach zepchnięcia górników i zmuszenia ich do poddania się, zdecydowano o wykonaniu drugiego wyłomu. Tym razem przez płot za budynkiem wagi. Do tej chwili siły ZOMO nie posiadały broni palnej. Krótko przed godziną 12.30 na teren kopalni weszli jednak funkcjonariusze plutonu specjalnego. Od reszty sił milicyjno-wojskowych wyróżniali się wyglądem. Na mundury polowe nałożone mieli ciemne kamizelki. Kaski w kolorze zółtozielonym nie miały przyłbic. Nie mieli tarcz, ale w parcianych kaburach widoczne były pistolety maszynowe Pm 63. Cały pluton specjalny dysponował również nożycami do cięcia metalu, linami, łomami i siekierami. Brali oni już udział w początkowej fazie działań wraz z pozostałymi formacjami ZOMO, ale zostali wycofani poza teren kopalni. Tym razem mieli wejść jako osłona czołgu, dokonującego drugiego wyłomu. Pomimo to, weszli na teren kopalni przez płot i zajęli stanowiska: jedno w świetle bramy głównej, za żeliwnymi wózkami, i drugie na podeście przed magazynem odzieżowym. O 12.31 płk Kazimierz Wilczyński zwraca się do kierujących akcją o zezwolenie na użycie broni. …………… Specjalna Komisja Sejmowa badająca w 1991 r. okoliczności śmierci górników ustaliła, że strzelano krótkimi seriami, w odstępach czasu w wybrane cele. Strzały były oddawane w chwilach, gdy zomowcy byli oddaleni od górników o około 20 metrów i nie stwarzali żadnego zagrożenia dla któregokolwiek funkcjonariusza. W wyniku działań sił milicyjno-wojskowych rannych zostało 47 górników. 24 górników zostało postrzelonych w bardzo charakterystyczny na ogół sposób – „postrzał w jamę brzuszną”, „postrzał w klatkę piersiową”, „rana postrzałowa czaszki” U 14 górników stwierdzono zatrucie gazem lub chemiczne uszkodzenie wzroku. Ponadto stłuczenia, złamania kończyn, uraz twarzo-czaszki. Pozostałych 9 górników wymieniłem powyżej z imienia i nazwiska. Komendant Małej Armii „Grupa Śląsk” Opracowane na podstawie publikacji Instytutu Pamięci Narodowej.
|
|||