Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash


UZBROJENI, GROŹNI, NIEBEZPIECZNI, czyli rzecz o nieformalnych grupach przestępczych o charakterze zbrojnym.
UZBROJENI, GROŹNI, NIEBEZPIECZNI, czyli rzecz o nieformalnych grupach przestępczych o charakterze zbrojnym. Pewien majowy poranek. Godzina 6:03. Budzi mnie nie głośne, aczkolwiek stanowcze pukanie. Klnąc na czym świat stoi nieproszonego gościa otwieram drzwi. Za drzwiami trzech panów: pierwszy profesjonalnie wkłada stopę uniemożliwiając ich zatrzaśnięcie, drugi z panów błyska policyjną blachą, trzeci pyta uprzejmie czy ja to ja… Tak zaczęła się moja przygoda z NIELEGALNYM POSIADANIEM BRONI.

Potem już wszystko po kolei. Szczegółowa rewizja mieszkania, przejażdżka na komendę, tam kilkugodzinne przesłuchanie, następne kilka godzin oczekiwania na rezultat konfrontacji i wieczorem po podpisaniu zeznań, o godzinie 20:30 opuściłem gościnne progi komendy. Rzecz jasna nie byłem jedynym bohaterem. Wcześniej wypuszczono moich pięciu kumpli, ja z bratem opuszczaliśmy budynek jako ostatni . Współczesna ballada o siedmiu wspaniałych czyli NIEFORMALNA GRUPA PRZESTĘPCZA O CHARAKTERZE ZBROJNYM.

Zaczęło się tak niewinnie. Kupiliśmy Skota. Czeskie mundury? – proszę bardzo jedziemy do naszych południowych sąsiadów.

Co teraz potrzebne jest najbardziej?! Proszę Panów…. KARABIN!!!!! Daleko to szukać? Wystarczy pojechać na giełdę staroci do Bytomia nawet nie trzeba pytać. Zdekowany Kałach?, tetetka? Rozbrojone granaty? Jak na warszawskim Kiercelaku : „Wybierać przebierać póki mam ochotę, bo jak zamknę swój bałagan wrócę tu w sobotę”. Jeśli mały wybór to do Czech na zakupy. Tam nic nie potrzeba. Normalny sklep na rynku, karabin na wystawie. „Proszę ręczny karabin maszynowy wz. 59 Ceska Zbrojovka – zapakować? Nie, ja to do auta luzem wrzucę”. Oczywiście wszystko rozbrojone, fachowo zdekowane, z kompletem dokumentów.

To nie fikcja literacka, a nasze własne doświadczenia. Niestety polska ustawa o broni, nawet po nowelizacji w 2011 roku jest najbardziej restrykcyjną ustawą w Unii Europejskiej. Posiadanie czegokolwiek co jest określone mianem „broni” jest obwarowane szeregiem przepisów i regulacji prawnych które powodują że dostęp do niej jest praktycznie nierealny.

Nie ma takiego pojęcia jak „wykopek” który można mieć. Ustawa o broni precyzuje to zagadnienie bardzo dokładnie. Jeśli ten „wykopek” składa się z k: szkieletu broni, baskili, lufy z komorą nabojową, zamka, komory zamkowej oraz bębna nabojowego, to są to Istotne części broni palnej i pneumatycznej, które klasyfikują nasz znalezisko jako broń. Czyli wymagane jest na to pozwolenie. Nie należy ulegać argumentom że lufa zardzewiała czy zgięta jest tylko zwykłą rurą. Jeśli zgięta rura w pierwotnym przeznaczeniu była lufą, to nadal lufą pozostaje chociaż zgiętą i zardzewiałą. Kwestią dyskusyjną jest czy z tej lufy można oddać skuteczny strzał, ale jak dowiodła mi w prywatnej rozmowie znajoma pani Sędzia, na lufę prostą zakonserwowaną czy skrzywioną i zardzewiałą paragraf jest zawsze taki sam.

Oczywiście przedmiotem rozważań w tym artykule nie jest broń palna na którą oczywistym jest wymóg posiadania pozwolenia na broń wydawanego przez Komendanta Wojewódzkiego Policji. W tym artykule poruszane jest zagadnienie pewnej ilości jednostek broni palnej bojowej, gazowej, i alarmowej znajdujące się w szarej strefie kolekcjonerów i rekonstruktorów. Broń ta pochodzi z „wykopków”, ze strychów, i szuflad naszych dziadków. Pewna część jest sprowadzona z państw ościennych gdzie przepisy dotyczące posiadania broni są znacznie bardziej liberalne niż w Polsce. Układ z Schengen ułatwił zadanie…..

W większości jest to „zdekowana” broń bojowa kupiona legalnie u naszych południowych sąsiadów, i broń gazowa którą ochroniarze sprowadzali sobie bez pozwolenia. Część ochroniarzy poszła na emeryturę, „parodniowi” kolekcjonerzy zmienili zainteresowania, i broń ta zaczęła „wypływać” na różnych giełdach staroci. Niektórzy militaryści ulegają złudnemu wrażeniu ze skoro to leży oficjalnie na straganie, i nikt się nie czepia, to można taką zabawkę kupić praktycznie bez konsekwencji. Nic bardziej mylnego…. Pada więc pytanie dlaczego policja nie reaguje…. Z naszej strony, już po całodziennej nerwówce na komendzie kiedy to podpisując nasze zwolnienie (sic!) też padło takie pytanie. Dlaczego nikt na to co posiadaliśmy w naszej kolekcji nie zareagował. Przecież Policja była dokładnie zorientowana w naszym „arsenale”. Niejednokrotnie bywali u nas na kawie, oglądali nasze „trofea” (jako płetwonurkowie trochę militariów wyłowiliśmy spod wody). … Odpowiedź gliniarzy była równie szczera co brutalna:
„Panowie, k…a!!! Nie jesteście filatelistami kolekcjonującymi serie znaczków z Madagaskarem. Nie jesteście również hodowcami gołębi pocztowych. Jesteście ludźmi których zainteresowania oscylują wokół mundurów, broni, dyscypliny… My musimy mieć pewność że takie grupy jak Wasza nie mają złych zamiarów, i są rzeczywiście fascynatami militariów. Więc chociaż się nie ujawniamy, to wszyscy jesteście pod stałą kontrolą. Jest to powszechna praktyka, i dopóki nie ma „bumagi” (czyt: donosu), do tej pory nie reagujemy. Nie miejcie jednak złudzeń. O wszystkim lub o znakomitej większości wiemy i wcześniej czy później trzeba będzie się z tego rozliczyć”



…do nas „rozliczenie przyszło” w różnej postaci. Powyciągali z pracy lub domowych pieleszy. Do mnie grzecznie zapukało trzech smutnych panów, gdzie indziej wpadli bojowi chłopcy z katowickiej AT z kamerą i bronią gotową do strzału. Niektórych wyprowadzono taktownie bez echa, inni wyjeżdżali z pod domu z piskiem opon i fajerwerkami. W efekcie i tak znaleźliśmy się na Komendzie Miejskiej Policji w Zabrzu. Nie będę się skupiał szczegółowo na naszym pobycie na komendzie, ale zapewniam że miło nie było. A podobno i tak potraktowano nas ulgowo, bo jak wyjaśnił mi jeden z gliniarzy, paragrafy które nad nami zawisły wymagały aby nawet miedzy piętrami w Komendzie konwojować nas skutych kajdankami. Nam nie spadł włos z głowy. Wolno było nam skorzystać z toalety bez krępującej obecności funkcjonariuszy, nie mieliśmy zakładanych kajdanek, traktowano nas grzecznie. Mnie poczęstowano nawet kawą… Ale pomimo wszystko atmosfery pikniku nie było. Trudno jest posiadać broń w naszym kraju…

Jednakże ustawodawca dopasowując ustawę do europejskich standardów wziął pod uwagę coraz bardziej rozwijające się kolekcjonerstwo militariów w Polsce. Poprzednia ustawa nie przewidywała innej formy posiadania broni jak tylko POZWOLENIE NA BROŃ wydawane przez komendantów komend wojewódzkich. W praktyce wyglądało to tak, ze po czasochłonnym i kosztownym załatwianiu formalności (zaświadczenia o niekaralności, i poczytalności, wniosek, znaczki skarbowe, zdjęcia, podania „itepe”) na koniec i tak otrzymywaliśmy odmowę bez podania przyczyn. Decydował o tym „jakiś facet” w komendzie, a komendant podpisywał i odwołania nie było. I szukaj sobie sprawiedliwości jak wiatru w polu……

Nas rekonstruktorów, kolekcjonerów, militarystów spotykała rzeczywiście przykrość, i częstsze odmowy niż wnioskujących o broń palną (dla przypomnienia: BROŃ PALNA w tym rozumieniu to broń bojowa, myśliwska, sportowa, gazowa, alarmową i sygnałowa). Decydenci wychodzili częstokroć z założenia ze Ci którzy składają wniosek o broń palną składają je z rzeczywistej potrzeby, natomiast militarysta to „nawiedzeniec” któremu nie wiadomo co strzeli do głowy. Po co sobie robić kłopot. Pieczątka : ROZPATRZONO NEGATYWNIE, nieczytelna parafka, Bardzo Ważny Stempelek, i po sprawie…..

Znowelizowana ustawa o broni którą zacytuję na końcu wskazuje jednak furtkę dla militarystów (pomijam kolekcjonerów, jako ze ich dziedzina wymaga innego niż u rekonstruktorów sposobu traktowania broni?) wprowadzając pojęcie „broni palnej pozbawionej cech użytkowych” Dla nas najważniejszy jest art. 11 ust. 6 który mówi że: „Pozwolenia na broń nie wymaga się w przypadku: posiadania broni palnej pozbawionej cech użytkowych.

Artykuł 6a ustęp 2 wyjaśnia pojecie BRONI PALNEJ POZBAWIONEJ CECH UŻYTKOWYCH:
Przez pozbawienie broni palnej w sposób trwały cech użytkowych, zwane dalej „pozbawieniem cech użytkowych”, rozumie się pozbawienie cech użytkowych wszystkich istotnych części broni palnej w taki sposób, by mimo działania sprężonych gazów, powstających na skutek spalania materiału miotającego, nie była zdolna do wystrzelenia pocisku lub substancji z lufy albo elementu ją zastępującego oraz do wywołania efektu wizualnego lub akustycznego, a przywrócenie broni cech użytkowych bez podjęcia czynności specjalistycznych nie było możliwe.

Taką broń, zgodnie z zamysłem ustawodawców może posiadać każda pełnoletnia osoba bez załatwiania kłopotliwych formalności, jednak po spełnieniu kilku warunków.

ZAKUP BRONI, JAKĄKOLWIEK BY ONA BYŁA PODLEGA REJESTRACJI!!!

Artykuł 13 ustęp 1 mówi ze nabywca broni jest obowiązany zarejestrować ją w ciągu 5 dni od dnia nabycia. Obowiązek rejestracji nie dotyczy broni, o której mowa w art. 11 pkt 1, 4, 5, 7, 8, 10 i 11. (niestety te punkty nie mówią o broni pozbawionej cech użytkowych).

Takiej rejestracji można dokonać w miejscowej Komendzie Policji na podstawie dowodu nabycia broni oraz po przedstawieniu potwierdzenia pozbawienia broni cech użytkowych. Należy zgłosić się do oficera dyżurnego z bronią i obydwoma dokumentami. Zostaniemy przez niego skierowani do właściwej osoby załatwiającej rejestrację, która tę czynność potwierdzi w karcie rejestracyjnej broni wydanej posiadaczowi.

BRAK TAKIEJ REJESTRACJI RODZI TAKIE SAME KONSEKWENCJE JAK BRAK POZWOLENIA NA BRON PALNĄ.

Posiadanie broni palnej bez wymaganego prawem zezwolenia jest karalne. Stosownie do przepisu art. 263 § 2 kk, sprawca tego rodzaju występku podlega karze od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Dodać należy, że analogiczną odpowiedzialność ponosi sprawca, który bez wymaganego zezwolenia posiada amunicję. Natomiast sprawcy, który bez wymaganej koncesji bronią taką handluje grozi kara pozbawienia wolności od 1 roku do 10 lat [art. 263 § 1 kk ].

Ostatnie zdanie mówi ze jak kupisz taką broń na targach staroci w Bytomiu, to dowalają Ci jeszcze za brak koncesji i paserstwo (taka broń ma rzadko kiedy udokumentowane pochodzenie).

Reasumując.
Posiadanie jakiejkolwiek broni wiąże się z poważnym ryzykiem złamania prawa. Bo nawet jeśli posiadamy na wszystko stosowne zaświadczenia, pozwolenia, formularze, zgody „itepe”, to proszę sprawdzić czy jest zgoda np. na noszenie tej broni. Bo na to jest oddzielny paragraf. ??? Pozwolenie na posiadanie broni nie zawsze jest jednoznaczne z pozwoleniem na jej noszenie. Najłatwiej byłoby jednak pokusić się o zakup i rejestrację broni pozbawionej cech użytkowych. Jeśli mamy zapędy do posiadania PRAWDZIWEJ broni.

Ja nauczony doświadczeniem, unikam broni jak diabeł święconej wody. Jest znana i uznana firma produkująca doskonałe repliki broni, trudne do odróżnienia na pierwszy rzut nawet dla wprawnego oka. Nie chcę podawać jej nazwy żeby nie być posądzony o kryptoreklamę, ale militaryści wiedzą o czym piszę. Ceny takich replik są zbliżone, a częstokroć tańsze od oryginałów, natomiast zachowany spokój ducha jest bezcenny.
Na koniec, dla zaspokojenia ciekawości czytelników. W Sądzie Rejonowym w Zabrzu toczy się od kilku lat rozprawa przeciwko takiej nieformalnej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym której mam nieszczęście być przywódcą. Zarzut o grupie przestępczej z przyczyn oczywistych upadł już na komendzie w wstępnym etapie śledztwa, natomiast „żelazne” dowody w postaci skonfiskowanej broni świadczą przeciwko nam. Końca procesu nie widać.
Stąd krótka rada na przyszłość: rejestrujcie broń i trzymajcie się z daleka od wszystkiego co ma „tylko” spłonkę

Komendant Małej Armii Grupa Śląsk
Wacław Widuchowski