|
|
| Już po Operacji Południe. Operacji którą Grupa Śląsk będzie wspominać z nietęgimi minami. Pojechaliśmy w okrojonym składzie sprzętowym żeby całość sił rzucić na Opole, i okazało się że ponieśliśmy klęskę. Nawet nasz okręt flagowy jako jedna z głównych atrakcji zawiódł. Niestety za brak znajomości sprzętu trzeba płacić i to płacić wysoki rachunek. Pompa wtryskowa okazała się być uszkodzona i po dwóch imprezach na których MTLB dostał wycisk, po prostu odmówiła posłuszeństwa. Trzeba było widzieć twarze Bosmana i Adamsa. Już kiedyś takie twarze widziałem na jednym ze zlotów. Widziałem Dosię i Adasia którzy poddali się po 24 godzinnej walce z upartą skrzynią biegów. Obydwaj mieli łzy w oczach…. Szkoda że nie udało nam się zabłysnąć. Bardzo chcieliśmy pokazać się. Ale taka jest dola kolekcjonera. I nie życzymy nikomu żeby takie przykrości stały się ich udziałem. Nazywają nas jednak "skociarzami". Może z tej racji ze jako jedni z niewielu kolekcjonerów w Polsce podjęliśmy wyzwanie i mimo przestróg wielu znawców tematu tego transportera, uparliśmy się żeby były one u nas jezdne. SKOT jest bardzo popularnym transporterem, i posiada go sporo kolekcjonerów, ale są one eksploatowane do pierwszych usterek. Potem stoją gdzieś na placach czekając lepszych czasów, pieniędzy a najczęściej na zdolnego mechanika. Przez nasze ręce przeszło siedem takich potworów na których zdobywaliśmy doświadczenie i nie oznacza to że poznaliśmy je od podszewki. Błędem jest jak ktoś uważa że zna się na nich doskonale, i w jego rękach jest to sprzęt niezawodny. Niestety wymaga on nie tylko serca i dbałości, ale również pieniędzy z czym bywa różnie. SKOT o wojowniczej nazwie „MARS” którego kierownicę w reku dzierżył Flamaster buntował się i nie chciał jechać. Tu akurat zemścił się brak doświadczenia w jego prowadzeniu. W tej chwili odpoczywają od siebie, ale w najbliższym czasie Flamaster znowu weźmie się za bary z oporna bestią i obiecał ze do Opola zdąży ją ujarzmić :) | ![]() |
![]() |
Teraz Tarcza 2011. Impreza która może okazać się szlagierem w militarnym światku. Szlagierem, bo wreszcie ktoś zaryzykował i zdecydował się na zorganizowanie imprezy dla wyspecjalizowanego w tematyce grona kolekcjonerów. Wreszcie będą błyszczeć lekceważone przez "poważnych" kolekcjonerów UAZy, gaziki, rumuny... A przecież to one jako te teoretycznie najtańsze, najłatwiej dostępne stanowiły podstawę i zalążek kolekcjonerstwa. Doceniamy organizowane imprezy gdzie królują jeepy, shermany, amerykańskie i brytyjskie wojsko, ale cieszymy się że jedziemy na imprezę którą zdominują i będą najważniejsze mundury państw stron Układu Warszawskiego. |
| Jesteśmy kolekcjonerami już bardziej zaawansowanymi. Dawno mogliśmy wymienić (do czego serdecznie nas namawiano) nasz socjalistyczny sprzęt na rzecz „niezawodnego” sprzętu zachodniego. Jednakże uznaliśmy ze nasz sprzęt jest bardzo atrakcyjny i nie warto rezygnować z niego. Zresztą dowiodła tego nasza obecność na Operacji Południe. Spora grupa wozów alianckich w których królowały nieśmiertelne Willysy i jedna stara poczciwa „Pszczółka” czyli Star 660. Prowadzący który miał doskonałe rozeznanie w sprzęcie zachodnim i bardzo powierzchowne informacje dotyczące pojazdów postkomunistycznych. Nie jest to jakiś przytyk do organizatorów Operacji Południe, która jak zwykle była zorganizowana z dużym rozmachem, tylko uświadomienie jak pobieżnie traktuje się kolekcjonerstwo pojazdów rodzimej konstrukcji. „Tarcza 2011” ma spełnić właśnie nasze oczekiwania w wypełnieniu tej luki. Nie wiemy co Heli wyjdzie z tej imprezy. Organizowanie czegoś nowego wiąże się z dużym ryzykiem. My też jesteśmy organizatorami zlotów i imprez o charakterze militarnym. Więc wiemy o czym piszemy. Ale już teraz gratulujemy pomysłu i ruszamy całą dywizją na Opole. Znamy atmosferę jaka panuje na imprezach u Heli. Wiec szykujemy się na niezłą zabawę. Nam pozostało tak zadbać o sprzęt, żeby tym razem nas nie zawiódł. Jak będzie to napiszę po zakończeniu manewrów TARCZA 2011 Komendant Wacław Widuchowski |
![]() |
![]() |
![]() |